niedziela, 31 marca 2013

dreams come true - rozdział - dwudziesty

*oczami Agnieszki*
Otworzyłam oczy, wpatrywałam się w okno. Zaczynała się jesień, z drzew zaczynały spadać liście. Wszystko zaczynało się robić szare i ponure. Słońca już prawie nie było widać, panował depresyjny nastrój. Usłyszałam trzaśnięcie drzwi wejściowych.
-babciu?- oparłam się na łokciach by wyjrzeć przez drzwi kto wszedł.
- zgaduj dalej, maleńka.- usłyszałam głos Przemka. Delikatnie się uśmiechnęłam na myśl że kolejny dzień spędzę z najlepszym przyjacielem. 
Przemek wszedł do pokoju, złapał moją kołdrę i ściągnął ją ze mnie. Niechętnie podniosłam się z łóżka i udałam się do łazienki by przebrać się w klik . Zadzwonił dzwonek do drzwi,  nie wiedziałam kto to mógł być. Raczej nie babcia, ona by nie dzwoniła. 
- Przemek możesz otworzyć drzwi ?- krzyknęłam do chłopaka, będąc w łazience w samej bieliźnie. Szybko założyłam na siebie przygotowane wcześniej ubranie i zrobiłam delikatny makijaż. 
Schodziłam po schodach robiąc w między czasie kitkę.
- Kto to b..?- nie dokończyłam widząc mulata z walizką w salonie. Zatrzymałam się na schodach.- co ty tutaj robisz?- zaczęłam znów schodzić na dół.
Malik milczał, najwyraźniej sam nie wiedział w jakim celu tu przyjechał.Westchnęłam tylko i stanęłam na przeciwko niego. Udawałam twardą, udawałam że jego przyjazd nie zrobił na mnie wrażenia, okłamywałam sama siebie, wszystko wskazywało na to, że kocham go całym sercem i nawet w takim momencie nie potrafiłam złościć się na niego, pragnęłam się wtulić w jego tors i usłyszeć bicie jego serca. Jednak rozum mówił mi coś innego i tego się trzymałam.
- Ty pewnie jesteś Zayn, jestem Przemek.- odezwał się chłopak widząc niezręczną sytuacje.
- cześć.- Malik podał dłoń mojemu przyjacielowi.

Emocje wzięły górę nade mną, podeszłam i wtuliłam się w ciało mulata. Przemek był zszokowany moim zachowaniem, nie spodziewał się że tak szybko ulegnę mu, przecież on nawet się nie odezwał. Przemek nie rozumiał jakim uczuciem go darze,  jaki naprawdę był dla mnie każdy dzień bez Zayna, każdego wieczoru marzyłam żeby był obok mnie. Jednak po chwili przypomniałam sobie o tym, że on przecież ma dziewczynę i cofnęłam się. Patrzyłam cały czas w jego brązowe tęczówki, które sprawiały że moje kolana się uginały.
- może porozmawiamy o dziecku?Musisz podpisać zgodę na adopcje.
Malik spojrzał na mój delikatnie większy brzuch.
- nie ma mowy. Nie oddamy jej.- podszedł i przytulił się do mnie.
- dziecko musi mieć rodzinę..prawdziwą normalną rodzinę.- wyszeptałam będąc cały czas w objęciach Malika.
Zayn delikatnie się odsunął, położył dłonie na moich policzkach.
- będzie miało wspaniałą rodzinę. Ty będziesz piękną i idealną matką a ja będę się starał Ci dorównywać.- wpatrywał się w moje oczy.- będzie dobrze, kochanie.- ponownie przytulił moje ciało.- przetrwamy to razem, damy radę.
Przemek przyglądając się całej sytuacji, zmierzał ku wyjściu. 
Spojrzałam kątem oka na przyjaciela który ubierał się, jego mina mówiła sama za siebie. Malik puścił mnie z objęć, szybko podbiegłam do blondyna. 
- Przemek, a Ty dokąd ?- stanęłam przed Przemkiem który właśnie kucał by zawiązać sznurówki.
- po co ja tu jestem ? Masz jego.- spojrzał na stojącego w salonie Malika, wstał i pocałował mój policzek.- pa.
- o co Ci chodzi?- złapałam za rękę wychodzącego chłopaka.
- o co?!- ton lekko mu się podniósł.- znowu mnie zostawisz, kocham Cię, jesteś dla mnie jak siostra. Potrzebuje Cię.  Teraz z nim wyjedziesz, a ja znów Cię stracę. Ostatnim razem za bardzo bolało.
- nie stracisz mnie. - przytuliłam przyjaciela najmocniej jak potrafiłam.
- proszę nie odchodź.- jego głos zmiękł. 


*oczami Zayna*
Stałem jak kretyn i przyglądałem jak miłość mojego życia obściskuje się z innym. Nie mogłem nic na to poradzić. Wiedziałem, że są tylko przyjaciółmi, już mi to Agnieszki mama wytłumaczyła przed wylotem. Mimo wszystko moje serce przepełniała zazdrość. Może nie zazdrość tylko poczucie winy ? W najgorszych momentach się od niej odwróciłem, on przy niej był. Kiedy musiała się oswoić z myślą o ciąży mnie przy niej nie było, ja wtedy zajmowałem się inną. Jestem straszny.. nie wiem czym się wtedy kierowałem. Obiecuje sobie, że nigdy więcej jej nie zranię. Jeśli mi wybaczy i pozwoli uczestniczyć w życiu jej i naszego dziecka będę starał się uczynić ich najszczęśliwszymi ludźmi na świecie.
Podszedłem do Agi i jej przyjaciela. 
-wszystko w porządku?- spojrzałem na Agnieszkę.
- tak. możemy pogadać?- spojrzała na mnie.
- to ja już będę szedł, do zobaczenia.- powiedział Przemek.
*oczami Agnieszki*
- co z Zeleną ?- weszłam do salonu i oparłam się o oparcie łóżka. 
 - nie ma już Zeleny.  Nie było, nie ma i nie będzie. Agnieszka przepraszam Cię, wybacz mi. - Malik przykucnął na jego kolanko i przytulił się do mojego brzucha.- daj mi jeszcze jedną szanse. 
- Zayn wstań nie wygłupiaj się.
- najpierw powiedz mi, że jest jeszcze szansa. - podniósł głowę by spojrzeć mi w oczy.
- jest.- wyszeptałam, a Malik wstał i złożył na moich ustach czuły pocałunek. Oderwałam się od warg przystojniaka.- ale jest jeden warunek. - uśmiechnęłam się.
- jaki?
- najpierw musisz poznać moją babcie. A ona jest straszna bardzo straszna.- powiedziałam z zgrozą w głosie.
- no ładnie ładnie o mnie mówisz zięciowi. - przez próg przeszła staruszka.
______________________________________________________________
Mam nadzieje, że się podoba. 
Liczę na kom, które mnie bardzo bardzo bardzo motywują <3

3 komentarze:

  1. oo matkoo *-* jak słodka. Uwielbiam twojego bloga ^^ musisz czesciej dodawac rozdziały bo tyle czekac a ciekawosc... Hahah mskr. no ale swietny i chce dalej ;* aww @daanceee ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojeeejjj *-* Kocham twojego bloga czekam na kolejny :3 @KissNobody

    OdpowiedzUsuń
  3. owwwwwww♥♥ ale ta końcówka była słodka:)Świetne w końcu Zayn zrozumiał ze Aga to miłość jego życia:)AAAa bo bym zapomniała jak będzie ich ślub to chce jej wybrać sukienkę!! to mi się należy po tym kawale co mi zrobiłaś a ja blondynka się nabrałam ze aż się poryczałam no wiesz ty co :)Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń