piątek, 17 maja 2013

dreams come true rozdział epilog

*oczami Zayna*
Chodziłem nerwowo po korytarzu. Nie wiedziałem co się dzieje, lekarze zamknęli się w sali i nic nie chcieli mi powiedzieć. Głowę miałem przepełnionymi myślami, że już ją straciłem. Że nie zobaczę jej uśmiechu, a nawet nie zdążyłem się z nią pożegnać. Dlaczego akurat dzisiaj? Dlaczego w tak ważnym dla mnie dniu.
Chłopaki siedzieli ze mną w szpitalu i wspierali mnie. 
Godzina za godziną mijała, a ja nie wiedziałem co się dzieje. W końcu po długich 8 godzinach, wyszedł lekarz.
- co z nią?- szybko podbiegłem do niego.
-omdlenie było spowodowane silnym skurczem, muszę panu pogratulować urodziła się panu piękna córka. Może pan wejść do pacjentki.- uścisnął moją dłoń.
Nie pewnie przekroczyłem próg sali. 
*oczami Agi*
Siedziałam z naszą malutką córeczką na łóżku. Zayn podszedł do nas, wpatrywał się w maleństwo jak zaczarowany. Chyba tak jak ja miał problem z uwierzeniem że to wszystko dzieje się na prawdę, że zostaliśmy rodzicami.
-mogę?- chłopak wyciągnął ręce by położyć na nich to malutkie ciałko.
- oczywiście.- podałam Malikowi dziewczynkę.
Byłam tak zachwycona tym widokiem, że moje ciało przestało reagować na ból. W tym momencie do sali weszła reszta chłopaków.  Stali w kółku zachwycając się małą Emily(Zayn postawił na swoim).
Nagle mój obraz zaczął się zamazywać, a dźwięk były jakby w oddali. Chwilę później zarysem zobaczyłam, że mulat podbiega do mnie i delikatnie potrząsa mną.
- Aga.. Aga.. Aga.. Pomocy...- słyszałam echo jego słów. Moje powieki się zamknęły, już mnie nie było. Stałam obok i przyglądałam się całej sytuacji lecz oni mnie nie widzieli. Patrzyłam jak Zayn płacze w ramionach Liama, Harry trzymał naszą córkę na swoich rękach i po jego policzku spłynęła łza. Louis był twardy i starał się trzymać, przytulił do swojego ciała Horan'a który płakał jak dziecko. Tak bardzo chciałam im powiedzieć, że wszystko ze mną jest w porządku, że czuje się lepiej, że nie odczuwam tutaj bólu a mimo wszystko wciąż jestem przy nich jestem i zawsze będę.

*oczami Zayn'a, 15 lat później *
- Nesska.. złaź na dół, spóźnisz się do szkoły. - krzyknąłem.
Mała nie chętnie zeszła na dół, była totalnie nie ogarnięta. 
- nie chce dzisiaj iść, mam urodziny proszę chce zostać, Ty jutro wyjeżdżasz..- dziewczynka próbowała mnie przekonać.- kocham ciocie Mike, ale zawsze muszę z nią zostawać jak jedziesz w trasę. 
Dziewczynka miała tak piękny uśmiech jak jej matka, nie potrafiłem jej odmówić.
 Zdecydowałem się dać jej jednak Vanessa, nie Emily ze względu na pamięć o Agnieszce. Tak strasznie mi jej brakowało. Każdy dzień bez niej jest pusty, po jej śmierci nie znalazłem nikogo sobie. Skupiłem się na wychowaniu Nesski, ona jest teraz kobietą mojego życia. Po za tym nie znalazłbym chociaż odrobinę podobnej osoby do Agi. Nic nie jest w stanie jej zastąpić.
-kochanie, ja zaraz wrócę.- ucałowałem czoło córki i wyszedłem z domu. Zmierzałem w stronę cmentarza, dziś urodziny Vanessy ale także 15 rocznica ślubu mojego i Agnieszki.
Stałem nad grobem, położyłem na nim jedną różę. 
- Wszystkiego najlepszego kochanie, kocham Cię.- spojrzałem na swoją obrączkę, która wciąż tkwiła na moim palcu. Nie miałem zamiaru jej zdejmować. Na ciele poczułem delikatny wiatr, czułem że moja ukochana jest tutaj, że słyszała co powiedziałem, że słuchała za każdym razem kiedy przychodziłem z problemem, jak modliłem się z prośbą o siłę na wychowanie Nesski.
*oczami Nesski*
Siedziałam w salonie, sięgnęłam po album który leżał na stole. Tata musiał go wcześniej oglądać skoro był na wierzchu. Otworzyłam go, było tak mnóstwo zdjęć mamy i taty. Tak strasznie za nią tęsknie, mimo że nie zdążyłam jej poznać moje serce tęskniło za nią bardzo mocno. Pragnęłam by była obok mnie, kiedy patrzyłam na swoich przyjaciół i ich mamy w moim oku kręciła się łza tak jak teraz. Tato stara się mi ją zastąpić, jednak to nie jest to samo. Brakuje mi tej więzi matka córka. Mama była taka piękna, przeglądałam kolejne zdjęcia. Na jednym z nich stała uśmiechnięta Agnieszka z wielkim brzuchem, delikatnie uśmiechnęłam się widząc tą fotografie, czyli jednak mam jakieś zdjęcie z mamą.
Do domu wszedł ojciec.
- co rob..- spojrzał na moją zapłakaną twarz i natychmiast mnie przytulił.
- tato.. jaka ona była?- spojrzałam załzawionymi oczami na ojca.
- była dokładnie taka jak Ty, urocza, kochana, piękna, lubiła się czasami dąsać i przede wszystkim miała wielkie serce.- uśmiechnął się.- nie płacz, ona jest tutaj z nami, mimo że jej nie widzisz. Ona zawsze jest przy Tobie, bo ona jest tutaj.- pokazał na serce. 
- Tobie też jej tak strasznie brakuje.?- zapytałam niepewnie. 
- bardzo mi jej brakuje.Nawet nie masz pojęcia jak bardzo.

sobota, 6 kwietnia 2013

dreams come true - rozdział dwudziestydrugi

Siedzieliśmy w ciszy, Zayn leżał na moich kolanach. Jego płacz ucichł, głaskałam jego głowę. Musiałam być silna dla niego, nie mogłam pokazać mu jak bardzo się boję. Jego strach wystarczał.
Do domu weszła babcia z zakupami, Zayn zerwał się z kanapy by jej pomóc. Musiałam jej powiedzieć o tym czego się dowiedziałam, nie chciałam kolejnej osoby martwić ale musiałam to zrobić ja, Zayn i tak by jej powiedział. Ale nie zrobię tego teraz, poczekam do świąt, rodzice przylecą, powiem im wszystkim równocześnie. Co z Przemkiem? Przecież obiecałam mu, że go nie zostawię.
- ja zaraz wrócę, muszę coś załatwić. - szepnął mi Zayn do ucha po czym wyszedł z domu.
Zayna chyba sytuacja przerosła, zostawił mnie znów samą z tym wszystkim. Szybko wzięłam telefon i zadzwoniłam do przyjaciela, bo sama nie dałabym rady.
Po 15 minutach Przemek był w mojej kuchni. Stanęliśmy na przeciwko siebie, w moich oczach pojawiły się łzy, nie potrafiłam już opanować ich i wybuchłam.
- smerfetko co się stało?-Przemek stanął za mną i przytulił mnie. Jego usta były przy moim uchu.- kochanie nie płacz.- szepnął
- ja umieram..-wytarłam oczy rękawem.
- jak to?- spytał zszokowany chłopak.
- jestem chora..
- to nie możliwe.. to nie możliwe..- powtarzał w kółko.- ale jak to ? Nie da się nic zrobić ?  Nie możesz zacząć się leczyć ?
- mogę.. ale musiałabym usunąć ciąże.. nie próbuj mnie nawet przekonywać, podjęłam decyzje, zdania nie zmienie.
-musisz żyć..- chłopak stanął na przeciwko mnie.- musisz żyć dla mnie.
- dziecko też musi żyć..
Do domu wszedł Zayn, natychmiastowo oderwałam się od Przemka i podeszłam do Malika. Nie wiedziałam co teraz dzieje się w jego głowie, bałam się że znów mnie zostawi, że nie będzie chciał wziąć na swoje plecy tego ciężaru.
- Zaynn..-wydukałam, nie wiedziałam co dokładnie chciałam mu powiedzieć, ale pragnęłam by on odezwał się. Powiedział co o tym wszystkim myśli, coś innego niż to że mam usunąć dziecko. Pokochałam je, nie mogłam usunąć ciąży, czy nikt tego nie rozumiał? Ta malutka istotka żyła we mnie. Byłam odpowiedzialna za jej życie, nie mogłam pozwolić by się skończyło kiedy tak naprawdę się nie zaczęło.
- chodź na górę.- Zayn złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę piętra. Zupełnie zapomniałam, że zostawiłam w kuchni Przemka.
Stanęliśmy przed zasłoniętym oknem.
- jesteś gotowa?- zapytał Malik.
- na co?- nie spodziewałam się co zaraz się wydarzy.
Zayn odsłonił okno, przed moimi oczami pojawił się napis klik.  Po chwili chłopak uklęknął przy mnie.
- Aga uczynisz mnie najszczęśliwszym mężczyzną i zostaniesz moją żoną? Chce być z Tobą do końca.- z kieszeni wyciągnął małe czerwone pudełeczko a w nim klik.
- nie -powiedziałam bez namysłu.
- jak to?- chyba nie spodziewał się takiej odpowiedzi.
- nie chce żebyś został wdowcem w takim wieku, jesteś za młody.- ukucnęłam przy nim.- kocham Cię, ale nie chce Cię zranić.
- ranisz mnie odrzucając moje zaręczyny. Jesteś dla mnie wszystkim i jesteś tą jedyną, błagam spełnij moje największe marzenie i zostań moją żoną. Błagam Cię.
Zamknęłam oczy, wiem że to głupie ale z jednej strony bardzo chciałam chociaż przez chwilę pobyć panią Malik. Jak to wgl możliwe, że znamy się tak krótko a darzymy się tak wielkim uczuciem ? Mojej głowie roiło się mnóstwo wątpliwości. Ale coś za uchem mi podpowiadało żebym się zgodziła.
- zostanę Twoją żoną.-delikatnie się uśmiechnęłam do Malika.
Zayn wziął mnie na ręce i okręcił dookoła.
- jesteś szalony.-krzyknęłam.
- to przez tą miłość do Ciebie..- uśmiechnął się szeroko od ucha do ucha i musnął moje wargi.
Zayn położył mnie na łóżku i zaczął delikatni muskać moją szyje a ja delektowałam się jego pocałunkami jakby miałyby być to już nasze ostatnie pocałunki.
*kilka miesięcy później, oczami Zayna*
Stałem przy ołtarzu czekając aż Agnieszka przyjdzie. Moje serce waliło jak oszalałe. W tym momencie byłem najszczęśliwszym na świecie człowiekiem. Spojrzałem na czwórkę chłopaków siedzących w pierwszej ławce, każdy uśmiechał się do mnie. Kto by się spodziewał że ożenię się jako pierwszy z naszej piątki.
Mój wzrok powędrował w stronę drzwi wejściowych. Próg właśnie przekroczyła Agnieszka z swoim tatą. Wyglądała pięknie, była ubrana w klik . Wyglądała niesamowicie. Na pierwszy rzut oka nigdy w życiu bym nie pomyślał że jest w 8 miesiącu ciąży.

- Ja Zayn biorę sobie Ciebie Agnieszko za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci.
Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci. - mówiąc to czułem jak moja miłość do Agi rośnie, wiedziałem już wtedy że nic nas nie pokona.
- teraz kolej panny młodej.- powiedział ksiądz i przysunął mikrofon w stronę Agi.
- Ja Agnieszka biorę sobie Ciebie Zaynie za męża i ślubuje Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy jedyny i wszyscy święci.
- ogłaszam Was mężem i żoną, możesz pocałować panne młodą.-uśmiechnął się ksiądz w moją stronę.

- Czas na pierwszy taniec państwa młodych.- powiedział Liam.
Przyciągnąłem moją ukochaną do siebie, i wspólnym krokiem rozpoczęliśmy taniec. W tle leciała nasza piosenka klik . Patrzyliśmy sobie w oczy, po chwili wzrok Agnieszki zaczął być jakby nieobecny, sekundę później czułem jak opada na moje ramiona.


_____________________________________________________________
Mam nadzieje, że się podobało. Liczę na kom.
Dziwne.. ten rozdział mi się podoba ; O
Zadam znów pytanie : będzie ktoś czytał jak będę pisała o Harrym ?

czwartek, 4 kwietnia 2013

dreams come true - rozdział dwudziestypierwszy

Siedziałam w salonie popijając herbatkę, wpatrywałam się w Zayna i babcie. Nie słuchałam o czym mówili, ale widać że nawiązali z sobą dobry kontakt. Nie mogłam uwierzyć, że jest tutaj, że przyjechał tutaj dla mnie. Zostawił Selene..olał dla mnie zespół. Wszystko było piękne, jednak nie wiem czy dobrze zrobił. Kocham go moje życie wraz z nim nabiera kolorów, to jest całkiem inne uczucie od tego którym darzyłam Jake. Ale co teraz będzie ? Odejdzie z zespołu ? Nie mogę mu na to pozwolić, wiem jak bardzo kocha swoją pracę, jak bardzo kocha chłopaków i fanów. A ja nie mogę wrócić do Londynu, obiecałam  to Przemkowi, nie mogę znów o zawieść. Moje życie zdecydowanie było prostsze kiedy miałam 16 lat i moim jedynym problem było to że nie mogę zobaczyć moich idoli - między innymi Zayna. Jak to wgl możliwe, że Zayn Malik mnie kocha ? Tą zwykłą dziewczynę. Ta myśl przyprawiała mnie o motylki w brzuchu. Sam widok rozmawiającego Zayna z moją babcią był wzruszający. Boże jak ja go kocham, dziękuje Ci.
- Aga..- Zayn złapał moją rękę, a przez moje ciało przeszły ciarki, działał na mnie jak narkotyk. Uzależniałam się od jego dotyku.
- hm? - spojrzałam na chłopaka, zatrzymując swój wzrok na czekoladowych tęczówkach i pięknych długich rzęsach.
- przejdziemy się? Twoja babcia powiedziała, że macie piękną okolice. - wstał i zgrabnym ruchem przyciągnął mnie do siebie i ucałował czoło. Nic nie mówiąc ruszyłam w stronę drzwi, ściskając mocno dłoń Zayna. Chciałam czuć jego obecność, bałam się że gdy odwrócę wzrok znów zniknie.
Spacerowaliśmy po łące, nasze dłonie były splecione. W drugiej ręce trzymałam bukiecik kwiatków, które zerwał mój ukochany. Puściłam dłoń Malika i usiadłam na trawie, a Zayn usiadł obok. Objął mnie jedną ręką i razem równocześnie się położyliśmy patrząc w swoje oczy. Cieszyłam się chwilą, tylko ona się liczyła. Nie chciałam rozpamiętywać przeszłości, była zbyt bolesna. A do przyszłości też nie chciałam jeszcze zaglądać, nie chciałam myśleć o tym że na kilka tygodni będę wyglądać jak beczka. Mój brzuch i tak był już delikatnie wypukły i mi się już nie podobał a co dopiero miało być potem? Tragedia.
Zayn lekko się podniósł i oparł na łokciach, przechylił się w moją stronę i musnął delikatnie moje suche wargi.
- kocham Cię.- powiedział głaskając mój policzek, uważnie wpatrując się w moją twarz.
- ja Ciebie też kocham.- wróciłam do pozycji siedzącej, usiadłam na przeciwko Malika i splotłam nasze dłonie.- kocham jak nikogo innego, jesteś dla mnie wszystkim. Nie mogę znów Cię stracić, nie przeżyje tego znowu.- w moich oczach pojawił się strach przed reakcją Zayna.
- nie stracisz mnie, kochanie. Póki śmierć nas nie rozłączy.- nachylił się by złożyć na moich ustach czuły pocałunek. Przeniosłam się na kolana chłopaka i wtuliłam się w tors Malika.- jak nazwiemy małą?
- skąd wiesz, że to będzie ona ? - podniosłam głowę by spojrzeć na chłopaka.
- bo wiem, moja kobieca intuicja. - uśmiechnął się.
- masz kobiecą intuicje ? No ładnie. Zawsze podobało mi się imię Vanessa i potem zdrabnianie imienienia na Nesska. - uśmiechnęłam się sama do siebie.
- mi się podoba Emily.- wyszczerzył zęby.
- no zobaczymy, jeszcze mamy czas na decyzje. Zayn.. pójdziesz ze mną dzisiaj do lekarza?- zapytałam niepewnie.
- oczywiście, o której ?
- teraz. - wstałam.
- szybko mówisz. - wstał wraz ze mną i ruszyliśmy w stronę przychodni. - na USG ?
- nie, lekarz jakieś badania mi robił. Muszę je odebrać.
Droga minęła nam szybko, szliśmy w ciszy delektując się nią. Weszliśmy do gabinetu szczęśliwi, bez problemów.
- po zrobieniu dokładnych badań.. Przykro mi stwierdzić jest pani chora. Ma pani raka, jest szansa na wyleczenie.. ale..
- ale?- zapytał szybko zszokowany Malik.
- ale ciąża przeszkadza w leczeniu.. Musiałaby pani usunąć ciąże.-dodał lekarz.
- nigdy. - powiedziałam z powagą, w moich oczach pojawiło się łzy jednak dzielnie je ukrywałam, próbowałam być silna. Zaskoczyła mnie ta wiadomość, w najgorszych myślach nie pomyślałam że coś takiego mnie spotka.
- usuniesz ciąże..- spojrzał na mnie Zayn.
- nie.. nie ma mowy.. Ono żyje we mnie. Nie przyczynie się do zabicia małej niewinnej istotki.
- wolisz sama umrzeć? Ty też jesteś niewinną istotą.- Malik podniósł głos.
- nie ma dyskusji, nie usunę ciąży.- powiedziałam z spokojem.
- nie rozumiem, jak pani lekarz w Londynie nie zauważył niepokojących podstawowych wyników badań.-wtrącił się lekarz. 
Wkurzony Zayn wyszedł z sali, spojrzałam tylko na trzaśnięte drzwi.
- przepraszam.- było głupio mi za zachowanie Zayna.
- nic się nie stało, proszę wszystko jeszcze raz przemyśleć, będzie miała pani jeszcze nie jeden raz miała szanse na dziecko.
- decyzji nie zmienię. Dziękuje Panu.-wstałam, podałam dłoń doktorowi i wróciłam do domu.
Zayn siedział na kanapie wpatrując się w jeden obiekt. Babci nie było.
- Zayn...- usiadłam obok niego.
- nie rozumiem jak możesz być taką egoistką i chcesz mnie zostawić sammego na tym świecie.- po jego policzkach spłynęło najpierw kilka łez, potem przekształciło się to w intensywny płacz. Malik położył głowę na moich kolanach.- nie możesz mnie zostawić.








________________________________________________
Powoli zbliżamy się do końca opowiadania. Liczę na Wasze kom, które bardzo mnie motywują.
Mam do Was pytanie Czy jeśli będę pisała drugie opowiadanie o Harrym, czytalibyście ?

niedziela, 31 marca 2013

dreams come true - rozdział - dwudziesty

*oczami Agnieszki*
Otworzyłam oczy, wpatrywałam się w okno. Zaczynała się jesień, z drzew zaczynały spadać liście. Wszystko zaczynało się robić szare i ponure. Słońca już prawie nie było widać, panował depresyjny nastrój. Usłyszałam trzaśnięcie drzwi wejściowych.
-babciu?- oparłam się na łokciach by wyjrzeć przez drzwi kto wszedł.
- zgaduj dalej, maleńka.- usłyszałam głos Przemka. Delikatnie się uśmiechnęłam na myśl że kolejny dzień spędzę z najlepszym przyjacielem. 
Przemek wszedł do pokoju, złapał moją kołdrę i ściągnął ją ze mnie. Niechętnie podniosłam się z łóżka i udałam się do łazienki by przebrać się w klik . Zadzwonił dzwonek do drzwi,  nie wiedziałam kto to mógł być. Raczej nie babcia, ona by nie dzwoniła. 
- Przemek możesz otworzyć drzwi ?- krzyknęłam do chłopaka, będąc w łazience w samej bieliźnie. Szybko założyłam na siebie przygotowane wcześniej ubranie i zrobiłam delikatny makijaż. 
Schodziłam po schodach robiąc w między czasie kitkę.
- Kto to b..?- nie dokończyłam widząc mulata z walizką w salonie. Zatrzymałam się na schodach.- co ty tutaj robisz?- zaczęłam znów schodzić na dół.
Malik milczał, najwyraźniej sam nie wiedział w jakim celu tu przyjechał.Westchnęłam tylko i stanęłam na przeciwko niego. Udawałam twardą, udawałam że jego przyjazd nie zrobił na mnie wrażenia, okłamywałam sama siebie, wszystko wskazywało na to, że kocham go całym sercem i nawet w takim momencie nie potrafiłam złościć się na niego, pragnęłam się wtulić w jego tors i usłyszeć bicie jego serca. Jednak rozum mówił mi coś innego i tego się trzymałam.
- Ty pewnie jesteś Zayn, jestem Przemek.- odezwał się chłopak widząc niezręczną sytuacje.
- cześć.- Malik podał dłoń mojemu przyjacielowi.

Emocje wzięły górę nade mną, podeszłam i wtuliłam się w ciało mulata. Przemek był zszokowany moim zachowaniem, nie spodziewał się że tak szybko ulegnę mu, przecież on nawet się nie odezwał. Przemek nie rozumiał jakim uczuciem go darze,  jaki naprawdę był dla mnie każdy dzień bez Zayna, każdego wieczoru marzyłam żeby był obok mnie. Jednak po chwili przypomniałam sobie o tym, że on przecież ma dziewczynę i cofnęłam się. Patrzyłam cały czas w jego brązowe tęczówki, które sprawiały że moje kolana się uginały.
- może porozmawiamy o dziecku?Musisz podpisać zgodę na adopcje.
Malik spojrzał na mój delikatnie większy brzuch.
- nie ma mowy. Nie oddamy jej.- podszedł i przytulił się do mnie.
- dziecko musi mieć rodzinę..prawdziwą normalną rodzinę.- wyszeptałam będąc cały czas w objęciach Malika.
Zayn delikatnie się odsunął, położył dłonie na moich policzkach.
- będzie miało wspaniałą rodzinę. Ty będziesz piękną i idealną matką a ja będę się starał Ci dorównywać.- wpatrywał się w moje oczy.- będzie dobrze, kochanie.- ponownie przytulił moje ciało.- przetrwamy to razem, damy radę.
Przemek przyglądając się całej sytuacji, zmierzał ku wyjściu. 
Spojrzałam kątem oka na przyjaciela który ubierał się, jego mina mówiła sama za siebie. Malik puścił mnie z objęć, szybko podbiegłam do blondyna. 
- Przemek, a Ty dokąd ?- stanęłam przed Przemkiem który właśnie kucał by zawiązać sznurówki.
- po co ja tu jestem ? Masz jego.- spojrzał na stojącego w salonie Malika, wstał i pocałował mój policzek.- pa.
- o co Ci chodzi?- złapałam za rękę wychodzącego chłopaka.
- o co?!- ton lekko mu się podniósł.- znowu mnie zostawisz, kocham Cię, jesteś dla mnie jak siostra. Potrzebuje Cię.  Teraz z nim wyjedziesz, a ja znów Cię stracę. Ostatnim razem za bardzo bolało.
- nie stracisz mnie. - przytuliłam przyjaciela najmocniej jak potrafiłam.
- proszę nie odchodź.- jego głos zmiękł. 


*oczami Zayna*
Stałem jak kretyn i przyglądałem jak miłość mojego życia obściskuje się z innym. Nie mogłem nic na to poradzić. Wiedziałem, że są tylko przyjaciółmi, już mi to Agnieszki mama wytłumaczyła przed wylotem. Mimo wszystko moje serce przepełniała zazdrość. Może nie zazdrość tylko poczucie winy ? W najgorszych momentach się od niej odwróciłem, on przy niej był. Kiedy musiała się oswoić z myślą o ciąży mnie przy niej nie było, ja wtedy zajmowałem się inną. Jestem straszny.. nie wiem czym się wtedy kierowałem. Obiecuje sobie, że nigdy więcej jej nie zranię. Jeśli mi wybaczy i pozwoli uczestniczyć w życiu jej i naszego dziecka będę starał się uczynić ich najszczęśliwszymi ludźmi na świecie.
Podszedłem do Agi i jej przyjaciela. 
-wszystko w porządku?- spojrzałem na Agnieszkę.
- tak. możemy pogadać?- spojrzała na mnie.
- to ja już będę szedł, do zobaczenia.- powiedział Przemek.
*oczami Agnieszki*
- co z Zeleną ?- weszłam do salonu i oparłam się o oparcie łóżka. 
 - nie ma już Zeleny.  Nie było, nie ma i nie będzie. Agnieszka przepraszam Cię, wybacz mi. - Malik przykucnął na jego kolanko i przytulił się do mojego brzucha.- daj mi jeszcze jedną szanse. 
- Zayn wstań nie wygłupiaj się.
- najpierw powiedz mi, że jest jeszcze szansa. - podniósł głowę by spojrzeć mi w oczy.
- jest.- wyszeptałam, a Malik wstał i złożył na moich ustach czuły pocałunek. Oderwałam się od warg przystojniaka.- ale jest jeden warunek. - uśmiechnęłam się.
- jaki?
- najpierw musisz poznać moją babcie. A ona jest straszna bardzo straszna.- powiedziałam z zgrozą w głosie.
- no ładnie ładnie o mnie mówisz zięciowi. - przez próg przeszła staruszka.
______________________________________________________________
Mam nadzieje, że się podoba. 
Liczę na kom, które mnie bardzo bardzo bardzo motywują <3

sobota, 23 marca 2013

dreams come true - rozdział dziewiętnasty

Siedzieliśmy w salonie, popijając herbatę i oglądaliśmy stare zdjęcia.
-ale z Ciebie był pulpet- podsumował mnie Przemek.
-ej no, Ty nie wyglądałeś lepiej.- pokazałam palcem na chłopca ze zdjęcia. 
- oboje byliście przy kości przez moją pyszną kuchnie.- uśmiechnęła się staruszka, a my się zaśmialiśmy. Rzeczywiście nie byliśmy jak każde dzieci, które wybrzydzały. My zawsze wszystko jedliśmy. Fakt faktem, że moja babcia jest najlepszą kucharką na świecie. 
Przeglądałam zdjęcia jak byłam niemowlakiem, przecież to było tak niedawno a zaraz ja pod swoją opiekę mam wziąść takiego maluszka ? Właściwie nie wiedziałam czy zatrzymam dziecko czy je oddam. NIe myślałam póki co o tym. Pokochałam to dziecko , ale chyba byłoby lepiej jeśli miałoby obojga rodziców, którzy są w stanie zapewnić jej/jemu życie z odpowiednim standardem. Jest tak wiele małżeństw, które pragną dziecka a nie mogą mieć.
Babcia widząc jak wpatruje się  w niemowlę ze zdjęcia przytuliła mnie natychmiast.
-kochanie będzie dobrze.- babcia dowiedziała się o ciąży jak jeszcze w szpitalu byłam, pytanie tylko czt powiedziała Przemkowi, czy będę musiała sama to zrobić.
- wiem, musi być dobrze. -delikatnie się uśmiechnęłam i łyknęłam herbatę, która leżała na małym stoliku. 
- co będzie dobrze?-spojrzał Przemek najpierw na staruszkę a potem na mnie., czyli babcia mu nic nie powiedziała.
-opowiem Ci później. - pogłaskałam chłopaka po głowie, delikatnie poczochrałam jego włosy. Nie wiem jak mam mu o tym powiedzieć, nie chce by pomyślał że nie jestem tą samą osobą co wcześniej, nie chce żeby pomyślał że Londyn mnie zmienił.Przed wyjazdem właśnie tak stwierdził, że wielkie miasto mnie zmieni., że kiedy wrócę nie będę tą samą osobą.Wtedy mu zaprzeczałam, ale to on miał rację, ja się myliłam. Bardzo się myliłam.Nie sam Londyn mnie zmienił a ludzie których tam poznałam . Wszyscy byli zupełnie inni. Przyjaciele z Polski byli tacy inni, bardziej tolerancyjni przy nich czułam się sobą. Jedyną osobą z Anglii przy której poczułam się sobą był Zayn.
*oczami Zayn'a*
Siedziałem na próbie już czwartą godzinę. Miałem dość, jedynie o czym marzyły teraz moje oczy to był sen.Zdecydowanie brakowało mi snu, ale moje ciało mogło sobie tylko pomarzyć o wygodnym łóżku i śnie. Po próbie muszę iść spotkać się z Seleną. Mieliśmy iść na "zakupy". Tylko na zakupy..Między mną a panną Gomez nic nie było, dosłownie nic. Nie czułem do niej żadnej iskierki, nie czułem też nienawiści. Po prostu była mi obojętna. Gdybym miał jakikolwiek wybór nie byłoby mnie z nią. Po próbie szedłbym szczęśliwie do Agnieszki, tuliłbym ją do swojego ciała tak często gdybym tylko chciał. Tuliłbym się do jej brzucha dziękując Bogu , że mimo naszego młodego wieku obdarzył nas tak wielkim skarbem. Gdybym tylko mógł.
Po próbie pod studio podjechała limuzyna, a w niej siedziała moja ukochana wybrana przez Paula.
-witaj kochanie.-wyszła gwiazda z samochodu i ucałowała mój policzek., po czym ja się tylko uśmiechnęłem.
-przejdziemy się do centrum ?Jest taka ładna pogoda- zaproponowałem i złapałem dziewczynę za rękę.
-zwariowałeś?Mam iść w tych butach ?Oszalałeś chyba.-mówiła z powagą na twarzy, nie żartowała.
-przecież to nie daleko.-uśmiechnąłem się.
-wsiadaj do samochodu i nie marudź.-odparła.

Zakupy były jeszcze bardziej męczące niż próby, powoli odpadałem z sił, ale pomyślałem że jeszcze na chwilę wpadnę do Agnieszki.Dawno się nie widzieliśmy, bardzo za nią tęskniłem.
-Dzień Dobry. Jest Agnieszka?- stałem przed matką Agi, drapiąc się po głowie. Bałem się jej rodziców, napewno mnie bardzo nie lubili. Nie dość że zrobiłem ich dziecku dziecko to jeszcze musiałem ją zostawić.
-Aga wyleciała do Polski.-powiedziała.
-a kiedy wróci jeśli można wiedzieć?-zerknąłem na kobietę kątem oka, bo wzrok cały czas miałem wbity w ziemie. 
-poleciała na dwa tygodnie narazie.
- jak to narazie ?- w moich oczach pojawił się strach.
-może wejdziesz? to porozmawiamy.-delikatnie się do mnie uśmiechnęła, już wiedziałem po kim miała taki piękny uśmiech Agnieszka. Niepewnie przekroczyłem próg domu.
-Agnieszka myśli o powrocie na stałe do Polski.- kobieta usiadła przy stole a ja obok niej.
- jak to na stałe?-moje serce złamało się rozpadło na kawałeczki.-ona nie może zostać tam na stałe, ja ją kocham.- w moim oku zakręciła się łza.
- wiem, że ją kochasz.-uśmiechnęła się do mnie.- i wiem, że oboje popełniliście błąd. -złapała moją dłoń leżącą na stole.- nie możesz jej z tym sam zostawić. Widzę, że jesteś naprawdę dobrym chłopakiem, trochę zagubionym, ale dobrym. Zastanów się co jest teraz dla Ciebie ważne. 
Mama Agnieszki była aniołem, nie spodziewałem się, że pomimo wszystko będzie mnie wspierać. Myślałem, że zabroni mi się z nią spotykać albo będzie prześladować zabójczym wzrokiem, a zamiast tego ona pokazała mi swoje dobre serce.
*kilka tygodni później *
Nareszcie mam kilka dni wolnego od zespołu i od Seleny.Wreszcie będę mógł się porządnie wyspać. Chociaż bardziej niż brak snu martwiło mnie to, że Aga  nie wróciła. Rok szkolny się już zaczął a jej nadal nie ma. Każdego wieczoru wracając do domu, zatrzymywałem się przed jej domem. Stałem i czekałem z nadzieją że w jej pokoju zaświeci się lampka. Niestety, nie doczekałem się tego momentu.
Usiadłem wygodnie na łóżku, wziąłem laptopa na swoje kolana i wszedłem na twittera. 
Napisałem "Nareszcie trochę wolnego, nie ruszam się z łóżka". 
Z ciekawości wszedłem na profil Agnieszki. Wczoraj dodała jakieś zdjęcie z podpisem " z moim Uszatkiem"
Po zobaczeniu zdjęcia moje serce poczuło ukłucie. Moje serce wypełniła zazdrość. Znalazła sobie innego ? Zapomniała o mnie ? Dlatego nie chce wrócić ?  Moja głowa była przepełniona pytaniami. 
Może zniszczę jej szczęście dzwoniąc, ale musiałem się dowiedzieć. Wiem jestem egoistą. 



*oczami Agnieszki*
Szłam z Przemkiem na spacer, ubrana w ciepły sweterek klik, bo jak to w Polsce zawsze zła pogoda.
-Aga powiedziałaś mi, że jesteś w ciąży. Powiesz mi w końcu jak to się stało.- przyjaciel zatrzymał się i spojrzał w moje oczy. 
-  obiecasz, że nie zostawisz mnie z tym samą?- wpatrywałam się w jego błękitne oczy.
- obiecuje. na paluszek.-wyciągnął paluszek w moją stronę.- więc kto jest ojcem ?
- Zayn Malik.-spuściłam wzrok.
- Przespałaś się z tym kolesiem z One Direction?- skrzywił się. 

Poczułam wibracje w kieszeni, wyciągnęłam telefon z kieszeni. Moje serce zaczęło bić szybciej kiedy zobaczyłam, że na ekranie wyświetla się zdjęcie Zayna. 
- o wilku mowa.- pokazałam Przemkowi wyświetlacz.
-odbierz.
- po co?
- może to coś ważnego.- zabrał mi telefon, nacisnął zieloną słuchawkę i przyłożył mi telefon do ucha.
- halo?- zapytałam niepewnie.
- kim jest uszatek?- po jego głosie można było usłyszeć, że jest zdenerwowany.
- a Ty co? Nagle sobie o mnie przypomniałeś? Zazdrosny jesteś ?- zapytałam z ironią.
- tak jestem zazdrosny.- nogi mi się ugięły. Takiej odpowiedzi się nie spodziewałam, liczyłam że będzie się wypierał czy coś. - kiedy wrócisz?- zadał kolejne pytanie.
- nie wrócę. Idź sobie do Seleny.-odłożyłam słuchawkę. Strasznie zdenerwował mnie swoim telefonem. Nie odzywał się tak długo a teraz mi każe się tłumaczyć. Zwariował chyba.
*oczami Zayna*
Nie chce wracać? To nie daje mi innego wyboru. Ten krótki telefon uświadomił ile już straciłem, nie może dłużej na mnie czekać. Kocham ją, kocham ten fakt że będziemy mieli razem dziecko. Nie zostawię jej z tym samym. Cieszę się, że nareszcie to zrozumiałem. Trudno najwyżej stracę fanów, co to za fani skoro nie chcą mnie wspierać ? Kocham ich, kocham chłopaków, ale Agnieszkę kocham najmocniej na świecie. 
Wyciągnąłem walizkę z szafy i zacząłem pakować swoje rzeczy. 
- niedługo się zobaczymy kochanie.- spojrzałem na zdjęcie Agnieszki w telefonie.
____________________________________________________________
 Napisałam mimo wielkiego braku humoru. Mam nadzieje, że się spodoba i skomentujecie moją pracę <3

wtorek, 19 marca 2013

dreams come true - rozdział osiemnasty

"Siedzę w samolocie, lecę do babci na dwa tygodnie do Polski. Mama w momencie kiedy dowiedziała się o mojej nieplanowanej ciąży starała się mnie bardzo wspierać. Niestety mogłam w jej oczach zobaczyć rozczarowanie i żal. Obdarzyła mnie wielkim zaufaniem a ja ją zawiodłam. Nadużyłam otrzymanego od niej zaufania. Serce pękało mi na kawałeczki kiedy wieczorem przechodziłam obok jej sypialni a ona płakała. Nie potrafiłam podejść do niej, przytulić i powiedzieć że wszystko będzie dobrze. Sama nie wiem czy w takiej sytuacji będzie jeszcze kiedykolwiek dobrze. Dlatego kiedy poinformowała mnie, że mam lecieć do babci i do dawnych znajomych nie sprzeciwiałam się jej. Wiem, że musi oswoić się z nową sytuacją tak samo jak ja. Zwłaszcza, że nie jest to normalna ciąża. Nie jest zagrożone życie tylko dziecka, istnieje też możliwość że mój organizm tego nie zniesie.
Mam dopiero 18 lat a już spadła na mnie taka wielka odpowiedzialność, ale prawdę mówiąc nie mogę nikogo o to obwiniać.. To jest tylko i wyłącznie moja i Zayna wina. Nie myśleliśmy o konsekwencjach, daliśmy się ponieść chwili. Właśnie co Zaynem? Kilka dni które byłam w szpitalu, odwiedzał mnie codziennie ale późnymi wieczorami i wizyty nie były dość długie. Całe dnie musiał spędzać z swoją nową ukochaną. Kiedy wyszłam już się z nim nie widywałam. Nie wie, że lecę do Polski być może na te dwa tygodnie ale możliwe że zostanę na stałe. Zayn jest wspaniały i wiem że bardzo chciałby mnie wspierać w tym wszystkim ale znam też cenę jego sławy. On ma za dużo do stracenia. Ja stracę tylko wolność, a on ? Stracił by sławę, fanów i wolność. Przede wszystkim media nie dały by nam spokoju, a jedyne czego potrzebuje teraz to właśnie jest spokój.
Nie mogę wciąż uwierzyć, że we mnie jest taka mała istotka. Mimo, że pojawiła się w nieodpowiednim momencie, mimo że jest tam od niedawna moje serce zdążyło je pokochać."
Odłożyłam pamiętnik do torby i spojrzałam na czasopismo leżące obok mojej sąsiadki.
-mogę?- spojrzałam na kobietę
- pewnie .- podała mi brukowca.
Mogłam się domyślić co zobaczę na pierwszej stronie
" Zayn Malik i Selena Gomez? Malik znów zakochany? Czy Selena okażę się tą jedyną ?"
Oby był z nią szczęśliwy.-pomyślałam sobie. Tego mu życzyłam z całego serca. Jest dla mnie najważniejszy, dlatego będę bardzo się cieszyła z jego szczęścia, pomimo że trochę to boli. Mówią, że jeśli kogoś kochasz to szczęście tej drugiej osoby powinno być ponad wszystko i ja miałam zamiar się tymi słowami kierować. 
Odłożyłam gazetę i postanowiłam, że się zdrzemnę. Podkuliłam nogi, okryłam się kocykiem i zamknęłam oczy.
-Kim jest Zayn ?- spojrzała na mnie kobieta siedząca obok. Spojrzałam na nią pytająco, nie wiedziałam skąd wzięła to pytanie.- mówiłaś przez sen " Zayn Zayn nie zostawiaj mnie proszę, błagam nie dam sobie rady bez Ciebie".-wyjaśniła.
- to on.-wskazałam palcem gazete.
-umawiałaś się z Malikiem?- wytrzeszczyła oczy. 
- taak niestety. było minęło. Już o nim zapomniałam.- odwróciłam się stronę okna.
- zapomniałaś i śnisz o nim?- spojrzała na mnie podejrzliwie. 
- jestem w trakcie zapominania. - sprostowałam moje wcześniejsze słowa. Nie chciałam z nią rozmawiać o tym, żeby mnie zrozumiała musiałabym powiedzieć jej o ciąży a nie mogę, nie mogę rozpowiadać o tym każdemu na lewo i prawo.
Lecieliśmy 3h, na lotnisko przyjechała po mnie babcia. 
- babcia,!-krzyknęłam biegnąc w kierunku mojej najlepszej przyjaciółki. Tak bardzo za nią tęskniłam. Przytuliłam bardzo mocno staruszkę. - babciu tęskniłam.
- ja też kochanie.- wtulała mnie w swoje ramie.Z wzruszenia poleciały mi łzy, z resztą babci też. 
- no chodź jedziemy do domu.- złapała mnie za rękę i ruszyłyśmy w stronę taksówki.
Jechaliśmy, patrzyłam przez okno jak mijamy ulice. Polska była całkiem inna niż Anglia. Była spokojniejsza. 
*w domu*
-pójdę do pokoju się rozpakować.- uśmiechnęłam się do babci i poszłąm na górę.
Kiedy przekroczyłam próg pokoju, wspomnienia z dzieciństwa wróciły.  Pokój wyglądał dokładnie tak samo jak w momencie mojego wyjazdu. 
Bardzo łatwo się wzruszam dlatego po moim policzku znów spłynęło kilka łez. Położyłam walizkę na łóżku i zaczęłam rozpakowywać rzeczy i przenosić je do szafek. Zajęło mi to około 15 minut. 
Powoli zeszłam na dół.
- pomóc Ci w czymś? - skierowałam się w stronę kuchni, tam gdzie była babcia. 
- nie, właśnie zrobiłam herbątę. - uśmiechnęła się do mnie staruszka. 
- dobrze. - spojrzałam jak staruszka wyciąga szklanki, wyciągnęła trzy a nie dwie. - spodziewasz się kogoś?
- tak, mam dla Ciebie niespodziankę.
- dla mnie? jaką ? - byłam lekko zdziwiona, niespodziewałam się niczego.
- Cześć. - w kuchni się pojawił Przemek.
-Przemek.!- wydarłam się i rzuciłam się chłopakowi na szyje.
Kim jest Przemek? Przemek to mój najlepszy przyjaciel. Znam go od kołyski. Jak byłam mała nie bardzo chciałam się z dziewczynkami zadawać, zawsze bawiłam się z Przemkiem. Przemek był dla mnie jak brat. Kłóciliśmy się jak rodzeństwo, ale jak przyszło co do czego to broniliśmy się jak lwca swoje młode. 
- jak ja za Tobą tęskniłem smerfie. - przytulił mnie jeszcze mocniej. 
- ja za tobą też uszatku. - zawsze w dzieciństwie na siebie tak mówiliśmy, nie wiem dlaczego akurat tak. 
-udusisz mnie.- wykrztusiłam z siebie.
-no to co? muszę Cię wyściskać za te wszystkie lata nieobecności.- powiedział, a babcia przyglądała się tej scenie z uśmiechem na twarzy.

niedziela, 17 marca 2013

dreams come true - rozdział siedemnasty

Po
Po wyjściu chłopaka, poszłam na górę. Weszłam do sypialni, mała Kathy właśnie się przebudziła i patrzyła na mnie swoimi wielkimi błękitnymi oczkami. Usiadałam obok niej, poczułam wibracje w mojej kieszeni. Dostałam sms " Jedziemy do cioci do szpitala, będziemy późnym popołudniem. Babcia przyjdzie o 10 po Kath"
Spojrzałam na zegarek, który wisiał nad drzwiami, była 9:30.
-no Kathy wstawaj, babcia zaraz przyjdzie po Ciebie. - odkryłam kuzynkę i zaczęłam ją ubierać.
Po 15 minutach siedziałyśmy już w kuchni, dziewczynka jadła śniadanie a ja stałam oparta o blat przyglądając się jej, choć myślami byłam całkiem gdzieś indziej. Zgodziłam się na przyjaźń z Malikiem ale czy będę potrafiła spędzać z nim czas tak jak po prostu przyjaciele ? Ostatnim razem to się źle skończyło.
Ale nie dam rady żyć bez jego obecności, musi być obecny w moim życiu chociaż jako przyjaciel bo jest dla mnie jak powietrze. 
- cześć dzieci.- do domu weszła babcia.
- BABCIA.!-Kathy natychmiast podbiegła do staruszki.
-witaj babciu.- ucałowałam jej policzek.- kawy, herbaty ?
- nie nie kochanie, my już idziemy bo zaraz autobus mamy. - uśmiechnęła się do mnie i wyszła z moją kuzynką.
Usiadłam na kanapie w salonie, położyłam nogi na ławę i wzięłam laptopa na kolana.
Pierwsze co zrobiłam to weszłam na twittera. W oczy rzucił mi się wpis Jake " Aga tęsknie za Tobą"
Delikatnie uśmiechnęłam się i szybko odpisałam mu " ja za Tobą też ". Odłożyłam laptopa obok. Po chwili dostałam sms " Spotkajmy się kiedyś. Jake xx".
*oczami Zayn'a*
-Aga wróciłem. - krzyknąłem wchodząc do mieszkania. - kupiłem coś na żołądek.
- już mnie nie boli .-krzyknęła.
- to dobrze. - usiadłem obok. Jej oczy były czas wlepione w telefon. Ciągle sms'owała. - z kim tak piszesz?- zapytałem zaciekawiony.
- z Jake'iem.-mruknęła tylko, olewała mnie. Jakby mnie wgl obok niej nie było. Zaczęło mnie martwić, że z nim pisze i uśmiecha się przy tym sama do siebie. Chce do niego wrócić? Na tą myśl czułem nieprzyjemne ukłucie w sercu. Bałem się, że ją stracę. Nie przeżyłbym tego.
- to ja już będę szedł.- liczyłem że mnie zatrzyma.
- pa.- odpowiedziała nawet nie spoglądając na mnie.
- pa. - dobity wstałem i wyszedłem.
*oczami Agi*
Pierwszy raz od bardzo dawna tak dobrze pisało mi się z Jake'iem, ale robiłam to tylko dlatego żeby uniknąć niezręcznej sytuacji z Zaynem. Bardzo bolało mnie to, że ma się spotykać z inną dziewczyną. Muszę to wszystko dokładnie przemyśleć, czy jest możliwość że zostaniemy naprawdę przyjaciółmi. Nie wiem czy będę potrafiła słuchać jak mówi o swojej wspaniałej dziewczynie. 
Musiałam z kimś porozmawiać na ten temat, ale z kim? z Caroline? Ona wszystko rozgada, kocham ją ale jest straszną plotkarą. Nie wiem dlaczego ale do głowy przyszła mi Mika. Na biwaku dobrze mi się z nią rozmawiało, rozumiała mnie. Czułam jakby była moją straszą siostrą mimo że tak krótko ją znam. Dlaczego szybko napisałam jej sms z prośbą o spotkanie.
Siedziałam i czekałam na Mike, nie wiedziałam co mam robić. Jakoś pusto w tym domu. Praktycznie nigdy nie siedziałam sama. Nie lubię być sama, dopadają mnie wtedy najczarniejsze myśli.
Całe szczęście nie musiałam długo czekać, usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Trafiłam. - uśmiechnęła się do mnie dziewczyna.
- cieszę się, że przyszłaś. - przytuliłam dziewczynę najmocniej jak potrafiłam.
- coś się stało?- przekroczyłyśmy razem próg drzwi.
- chcesz coś do picia?-spojrzałam w stronę kuchni.
- nie, dzięki.-usiadłyśmy na kanapie w salonie.
- słyszałaś o tym co Paul kazał zrobić Zaynowi?
- nie. o co chodzi? - na jej twarzy pojawiło się zdziwienie, widać że nie wiedziała nic na ten temat.
- musi mieć medialną SŁAWNĄ dziewczynę.-zaznaczyłam wyższym tonem głosu słowo "sławną".
- co?- wytrzeszczyła oczy. - nie wierzę..
-mhmm.. i teraz z Zaynem muszę być przyjaciółmi, ale nie wiem czy potrafie. Wiem, że go kocham i nie chce go stracić ale..przyjaźń jest zbyt trudna jak na razie dla mnie.
- rozumiem Cię, też nie wiem czy potrafiłabym zostać tylko przyjaciółką Nialla. - przytuliła mnie. Po moim policzku spłynęła łza.- ej kochanie nie płacz.-wytarła rękawem moją łzę.
- co ja mam mu powiedzieć ? co robić?- po moim policzku zaczęły spływać kolejne łzy. Poczułam straszny ból brzucha.. Upadłam na ziemie i zwinęłam się w kłębek.
- Aga co się dzieje?- nademną stała przerażona Mika.
- auuuu..- ból był nie do zniesienia.
- dzwonie po karetke.!- nerwowo wyciągnęła telefon z torebki i zadzwoniła na pogotowie.  Po 30 minutach byliśmy już w szpitalu. Ból robił się coraz mocniejszy...
*oczami Miki*
Co robić ? Co robić ? Co robić ? Chodziłam w te we te przed salą Agi. Nie wiem co się dzieje, co jej tam robią. Nie wiem nawet co się jej stało Muszę zadzwonić do Zayna.
- Zayn kretynie przyjedź do szpitala, Adze się coś stało.- praktycznie wykrzyczałam mu to do słuchawki
- co? w jakim szpitalu jesteście?! Będę za chwile.!
- adres wyślę Ci sms .- rozłączyłam się i szybko wysłałam sms z adresem.
Ręce trzęsły mi się niesamowicie co trochę spowolniło napisanie sms.
Po 20 minutach, na korytarz wbiegł zdenerwowany Malik.
- co się stało?- jego głos drżał.
- nie wiem, rozmawiałyśmy a ona upadła na ziemie i..trafiłyśmy tutaj.
- muszę ją zobaczyć.
- nie możesz, lekarze teraz są u niej. Zaraz doktor wyjdzie i nam wszystko powie. uspokój się.- starałam się mówić opanowana, chociaż sama nie byłam.
Z sali Agnieszki wyszedł lekarz. Oboje podbiegliśmy do niej.
- panie doktorze co z nią? - Zayn wyprzedził mnie z tym pytaniem.
- jesteście z rodziny?- zapytał lekarz.
- tak..ja jestem jej siostrą a to nasz kuzyn. - ściemniłam mu bo inaczej by nam nic nie powiedział.
- no dobrze, więc z pacjentką już jest lepiej. Niestety ciąża jest zagrożona. Te silne bóle mogły być wołane stresem, przemęczeniem ale na wszelki wypadek zostawimy pacjentkę na kilka dni obserwacji. -powiedział i odszedł.
- ciąża ?- powiedział zszokowany Malik- jaka ciąża?- spojrzał na mnie. 
_____________________________________________________________________
Wasze komentarze bardzo mnie motywują. Liczę na szczerą opinie! <3