*oczami Zayna*
Chodziłem nerwowo po korytarzu. Nie wiedziałem co się dzieje, lekarze zamknęli się w sali i nic nie chcieli mi powiedzieć. Głowę miałem przepełnionymi myślami, że już ją straciłem. Że nie zobaczę jej uśmiechu, a nawet nie zdążyłem się z nią pożegnać. Dlaczego akurat dzisiaj? Dlaczego w tak ważnym dla mnie dniu.
Chłopaki siedzieli ze mną w szpitalu i wspierali mnie.
Godzina za godziną mijała, a ja nie wiedziałem co się dzieje. W końcu po długich 8 godzinach, wyszedł lekarz.
- co z nią?- szybko podbiegłem do niego.
-omdlenie było spowodowane silnym skurczem, muszę panu pogratulować urodziła się panu piękna córka. Może pan wejść do pacjentki.- uścisnął moją dłoń.
Nie pewnie przekroczyłem próg sali.
*oczami Agi*
Siedziałam z naszą malutką córeczką na łóżku. Zayn podszedł do nas, wpatrywał się w maleństwo jak zaczarowany. Chyba tak jak ja miał problem z uwierzeniem że to wszystko dzieje się na prawdę, że zostaliśmy rodzicami.
-mogę?- chłopak wyciągnął ręce by położyć na nich to malutkie ciałko.
- oczywiście.- podałam Malikowi dziewczynkę.
Byłam tak zachwycona tym widokiem, że moje ciało przestało reagować na ból. W tym momencie do sali weszła reszta chłopaków. Stali w kółku zachwycając się małą Emily(Zayn postawił na swoim).
Nagle mój obraz zaczął się zamazywać, a dźwięk były jakby w oddali. Chwilę później zarysem zobaczyłam, że mulat podbiega do mnie i delikatnie potrząsa mną.
- Aga.. Aga.. Aga.. Pomocy...- słyszałam echo jego słów. Moje powieki się zamknęły, już mnie nie było. Stałam obok i przyglądałam się całej sytuacji lecz oni mnie nie widzieli. Patrzyłam jak Zayn płacze w ramionach Liama, Harry trzymał naszą córkę na swoich rękach i po jego policzku spłynęła łza. Louis był twardy i starał się trzymać, przytulił do swojego ciała Horan'a który płakał jak dziecko. Tak bardzo chciałam im powiedzieć, że wszystko ze mną jest w porządku, że czuje się lepiej, że nie odczuwam tutaj bólu a mimo wszystko wciąż jestem przy nich jestem i zawsze będę.
-mogę?- chłopak wyciągnął ręce by położyć na nich to malutkie ciałko.
- oczywiście.- podałam Malikowi dziewczynkę.
Byłam tak zachwycona tym widokiem, że moje ciało przestało reagować na ból. W tym momencie do sali weszła reszta chłopaków. Stali w kółku zachwycając się małą Emily(Zayn postawił na swoim).
Nagle mój obraz zaczął się zamazywać, a dźwięk były jakby w oddali. Chwilę później zarysem zobaczyłam, że mulat podbiega do mnie i delikatnie potrząsa mną.
- Aga.. Aga.. Aga.. Pomocy...- słyszałam echo jego słów. Moje powieki się zamknęły, już mnie nie było. Stałam obok i przyglądałam się całej sytuacji lecz oni mnie nie widzieli. Patrzyłam jak Zayn płacze w ramionach Liama, Harry trzymał naszą córkę na swoich rękach i po jego policzku spłynęła łza. Louis był twardy i starał się trzymać, przytulił do swojego ciała Horan'a który płakał jak dziecko. Tak bardzo chciałam im powiedzieć, że wszystko ze mną jest w porządku, że czuje się lepiej, że nie odczuwam tutaj bólu a mimo wszystko wciąż jestem przy nich jestem i zawsze będę.
*oczami Zayn'a, 15 lat później *
- Nesska.. złaź na dół, spóźnisz się do szkoły. - krzyknąłem.
Mała nie chętnie zeszła na dół, była totalnie nie ogarnięta.
- nie chce dzisiaj iść, mam urodziny proszę chce zostać, Ty jutro wyjeżdżasz..- dziewczynka próbowała mnie przekonać.- kocham ciocie Mike, ale zawsze muszę z nią zostawać jak jedziesz w trasę.
Dziewczynka miała tak piękny uśmiech jak jej matka, nie potrafiłem jej odmówić.
Zdecydowałem się dać jej jednak Vanessa, nie Emily ze względu na pamięć o Agnieszce. Tak strasznie mi jej brakowało. Każdy dzień bez niej jest pusty, po jej śmierci nie znalazłem nikogo sobie. Skupiłem się na wychowaniu Nesski, ona jest teraz kobietą mojego życia. Po za tym nie znalazłbym chociaż odrobinę podobnej osoby do Agi. Nic nie jest w stanie jej zastąpić.
Zdecydowałem się dać jej jednak Vanessa, nie Emily ze względu na pamięć o Agnieszce. Tak strasznie mi jej brakowało. Każdy dzień bez niej jest pusty, po jej śmierci nie znalazłem nikogo sobie. Skupiłem się na wychowaniu Nesski, ona jest teraz kobietą mojego życia. Po za tym nie znalazłbym chociaż odrobinę podobnej osoby do Agi. Nic nie jest w stanie jej zastąpić.
-kochanie, ja zaraz wrócę.- ucałowałem czoło córki i wyszedłem z domu. Zmierzałem w stronę cmentarza, dziś urodziny Vanessy ale także 15 rocznica ślubu mojego i Agnieszki.
Stałem nad grobem, położyłem na nim jedną różę.
- Wszystkiego najlepszego kochanie, kocham Cię.- spojrzałem na swoją obrączkę, która wciąż tkwiła na moim palcu. Nie miałem zamiaru jej zdejmować. Na ciele poczułem delikatny wiatr, czułem że moja ukochana jest tutaj, że słyszała co powiedziałem, że słuchała za każdym razem kiedy przychodziłem z problemem, jak modliłem się z prośbą o siłę na wychowanie Nesski.
*oczami Nesski*
Siedziałam w salonie, sięgnęłam po album który leżał na stole. Tata musiał go wcześniej oglądać skoro był na wierzchu. Otworzyłam go, było tak mnóstwo zdjęć mamy i taty. Tak strasznie za nią tęsknie, mimo że nie zdążyłam jej poznać moje serce tęskniło za nią bardzo mocno. Pragnęłam by była obok mnie, kiedy patrzyłam na swoich przyjaciół i ich mamy w moim oku kręciła się łza tak jak teraz. Tato stara się mi ją zastąpić, jednak to nie jest to samo. Brakuje mi tej więzi matka córka. Mama była taka piękna, przeglądałam kolejne zdjęcia. Na jednym z nich stała uśmiechnięta Agnieszka z wielkim brzuchem, delikatnie uśmiechnęłam się widząc tą fotografie, czyli jednak mam jakieś zdjęcie z mamą.
Do domu wszedł ojciec.
- co rob..- spojrzał na moją zapłakaną twarz i natychmiast mnie przytulił.
- tato.. jaka ona była?- spojrzałam załzawionymi oczami na ojca.
- była dokładnie taka jak Ty, urocza, kochana, piękna, lubiła się czasami dąsać i przede wszystkim miała wielkie serce.- uśmiechnął się.- nie płacz, ona jest tutaj z nami, mimo że jej nie widzisz. Ona zawsze jest przy Tobie, bo ona jest tutaj.- pokazał na serce.
- Tobie też jej tak strasznie brakuje.?- zapytałam niepewnie.
- bardzo mi jej brakuje.Nawet nie masz pojęcia jak bardzo.







