Siedziałam w salonie popijając herbatkę, wpatrywałam się w Zayna i babcie. Nie słuchałam o czym mówili, ale widać że nawiązali z sobą dobry kontakt. Nie mogłam uwierzyć, że jest tutaj, że przyjechał tutaj dla mnie. Zostawił Selene..olał dla mnie zespół. Wszystko było piękne, jednak nie wiem czy dobrze zrobił. Kocham go moje życie wraz z nim nabiera kolorów, to jest całkiem inne uczucie od tego którym darzyłam Jake. Ale co teraz będzie ? Odejdzie z zespołu ? Nie mogę mu na to pozwolić, wiem jak bardzo kocha swoją pracę, jak bardzo kocha chłopaków i fanów. A ja nie mogę wrócić do Londynu, obiecałam to Przemkowi, nie mogę znów o zawieść. Moje życie zdecydowanie było prostsze kiedy miałam 16 lat i moim jedynym problem było to że nie mogę zobaczyć moich idoli - między innymi Zayna. Jak to wgl możliwe, że Zayn Malik mnie kocha ? Tą zwykłą dziewczynę. Ta myśl przyprawiała mnie o motylki w brzuchu. Sam widok rozmawiającego Zayna z moją babcią był wzruszający. Boże jak ja go kocham, dziękuje Ci.
- Aga..- Zayn złapał moją rękę, a przez moje ciało przeszły ciarki, działał na mnie jak narkotyk. Uzależniałam się od jego dotyku.
- hm? - spojrzałam na chłopaka, zatrzymując swój wzrok na czekoladowych tęczówkach i pięknych długich rzęsach.
- przejdziemy się? Twoja babcia powiedziała, że macie piękną okolice. - wstał i zgrabnym ruchem przyciągnął mnie do siebie i ucałował czoło. Nic nie mówiąc ruszyłam w stronę drzwi, ściskając mocno dłoń Zayna. Chciałam czuć jego obecność, bałam się że gdy odwrócę wzrok znów zniknie.
Spacerowaliśmy po łące, nasze dłonie były splecione. W drugiej ręce trzymałam bukiecik kwiatków, które zerwał mój ukochany. Puściłam dłoń Malika i usiadłam na trawie, a Zayn usiadł obok. Objął mnie jedną ręką i razem równocześnie się położyliśmy patrząc w swoje oczy. Cieszyłam się chwilą, tylko ona się liczyła. Nie chciałam rozpamiętywać przeszłości, była zbyt bolesna. A do przyszłości też nie chciałam jeszcze zaglądać, nie chciałam myśleć o tym że na kilka tygodni będę wyglądać jak beczka. Mój brzuch i tak był już delikatnie wypukły i mi się już nie podobał a co dopiero miało być potem? Tragedia.
Zayn lekko się podniósł i oparł na łokciach, przechylił się w moją stronę i musnął delikatnie moje suche wargi.
- kocham Cię.- powiedział głaskając mój policzek, uważnie wpatrując się w moją twarz.
- ja Ciebie też kocham.- wróciłam do pozycji siedzącej, usiadłam na przeciwko Malika i splotłam nasze dłonie.- kocham jak nikogo innego, jesteś dla mnie wszystkim. Nie mogę znów Cię stracić, nie przeżyje tego znowu.- w moich oczach pojawił się strach przed reakcją Zayna.
- nie stracisz mnie, kochanie. Póki śmierć nas nie rozłączy.- nachylił się by złożyć na moich ustach czuły pocałunek. Przeniosłam się na kolana chłopaka i wtuliłam się w tors Malika.- jak nazwiemy małą?
- skąd wiesz, że to będzie ona ? - podniosłam głowę by spojrzeć na chłopaka.
- bo wiem, moja kobieca intuicja. - uśmiechnął się.
- masz kobiecą intuicje ? No ładnie. Zawsze podobało mi się imię Vanessa i potem zdrabnianie imienienia na Nesska. - uśmiechnęłam się sama do siebie.
- mi się podoba Emily.- wyszczerzył zęby.
- no zobaczymy, jeszcze mamy czas na decyzje. Zayn.. pójdziesz ze mną dzisiaj do lekarza?- zapytałam niepewnie.
- oczywiście, o której ?
- teraz. - wstałam.
- szybko mówisz. - wstał wraz ze mną i ruszyliśmy w stronę przychodni. - na USG ?
- nie, lekarz jakieś badania mi robił. Muszę je odebrać.
Droga minęła nam szybko, szliśmy w ciszy delektując się nią. Weszliśmy do gabinetu szczęśliwi, bez problemów.
- po zrobieniu dokładnych badań.. Przykro mi stwierdzić jest pani chora. Ma pani raka, jest szansa na wyleczenie.. ale..
- ale?- zapytał szybko zszokowany Malik.
- ale ciąża przeszkadza w leczeniu.. Musiałaby pani usunąć ciąże.-dodał lekarz.
- nigdy. - powiedziałam z powagą, w moich oczach pojawiło się łzy jednak dzielnie je ukrywałam, próbowałam być silna. Zaskoczyła mnie ta wiadomość, w najgorszych myślach nie pomyślałam że coś takiego mnie spotka.
- usuniesz ciąże..- spojrzał na mnie Zayn.
- nie.. nie ma mowy.. Ono żyje we mnie. Nie przyczynie się do zabicia małej niewinnej istotki.
- wolisz sama umrzeć? Ty też jesteś niewinną istotą.- Malik podniósł głos.
- nie ma dyskusji, nie usunę ciąży.- powiedziałam z spokojem.
- nie rozumiem, jak pani lekarz w Londynie nie zauważył niepokojących podstawowych wyników badań.-wtrącił się lekarz.
Wkurzony Zayn wyszedł z sali, spojrzałam tylko na trzaśnięte drzwi.
- przepraszam.- było głupio mi za zachowanie Zayna.
- nic się nie stało, proszę wszystko jeszcze raz przemyśleć, będzie miała pani jeszcze nie jeden raz miała szanse na dziecko.
- decyzji nie zmienię. Dziękuje Panu.-wstałam, podałam dłoń doktorowi i wróciłam do domu.
Zayn siedział na kanapie wpatrując się w jeden obiekt. Babci nie było.
- Zayn...- usiadłam obok niego.
- nie rozumiem jak możesz być taką egoistką i chcesz mnie zostawić sammego na tym świecie.- po jego policzkach spłynęło najpierw kilka łez, potem przekształciło się to w intensywny płacz. Malik położył głowę na moich kolanach.- nie możesz mnie zostawić.
________________________________________________
Powoli zbliżamy się do końca opowiadania. Liczę na Wasze kom, które bardzo mnie motywują.
Mam do Was pytanie Czy jeśli będę pisała drugie opowiadanie o Harrym, czytalibyście ?


fsjjshsvnshd wow tyle powiem jestes swietna pisarka zawsze bede czytac to co napiszesz;* Pozdrowienia a na koncu to sie poryczalam i wisisz mi przez to paczke chusteczek!!!!!;*
OdpowiedzUsuńOooo...:-D To takie piękne :-D. A zarazem smutnee :-C Wzruszyłam się...Cudownie piszesz xD I z wielką chęcią bede czytac o Harrym :))
OdpowiedzUsuńMatkoooo *-* Cudowne <3 Kocham to :) W sumie nie wiem..czy lepiej usunac czy nie..Biedny Zayn..W kazdym badz razie czekam na kolejny :))
OdpowiedzUsuńcudny cudny cudny cudny cudny cudny cudny cudny cudny cudny cudny cudny i jeszcze raz cudny. kocham to opowiadanie i Ciebie. i wgl. Zayn jest taki asdfghjk słodki *.* mam nadzieję, że Aga nie usunie tego dziecka, bo ją znajdę i zabiję! i Zayn się tak słodko zachował.. trochę szkoda, że wybuchnął, ale to słodkie było *.* kocham Cię! ♥
OdpowiedzUsuń