Siedziałam w samolocie z moim chłopakiem- Damianem(wspaniały chłopak, tylko strasznie denerwował się jak mówiłam o one direction) nie wiem dokąd lecieliśmy to miała być niespodzianka.
Kiedy byliśmy już przed hotelem, rozpoznałam to miasto- Berlin. Odrazu przyszła mi myśl " jejku ONE DIRECTION tutaj mają być yyppp!" powstrzymałam się jednak od powiedzenia tego na głos, bo Damian znów by się zdenerwował a to miał być miły wypad.
Weszliśmy do pokoju, było tam ogromne łóżko, naprawdę wielkie, telewizor na pół ściany, z okna widok był przepiękny.
- Damian.. ile kosztował ten hotel?- zapytałam rozglądając się po wielkim pokoju.
- nie ważne.. podoba Ci się?- podszedł do mnie,objął w talii i pocałował w szyje.
odwróciłam się do niego- tak bardzo, jest tu pięknie, ale nie przesadziłeś trochę?- spojrzałam w oczy ukochanego.
- kochanie nie..i nie marudź już.- musnął delikatnie moje usta.
- no dobrze, co dzisiaj będziemy robić?- uśmiechnęłam się.
- dzisiaj?hmm..- spojrzał na zegarek- dzisiaj będziemy odpoczywać w łóżku- wziął mnie na ręce i położył na łóżko, po czym położył się obok.
-mi pasuje- uśmiechnęłam się patrząc w sufit.
W tej samej chwili usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Krzyknęłam "proszeee" bo żadnemu z nas nie chciało się wstać.
Do pokoju wszedł menadżer hotelu.
- w naszym hotelu przez kilka następnych dni może być zamieszanie, dużo piszczących dziewczyn, chociaż będziemy starać opanować się sytuacje. Za nieudogodnienia przepraszamy i zapraszamy do darmowego spa.
- jakie fanki?kto tutaj będzie?- zapytałam zaciekawiona.
- zespół one direction z całą swoją ekipą.
Na tę wiadomość podniosłam się z łóżka i zaczęłam piszczeć. Menadżer wyszedł. Damian zrobił krzywą minę.
- kochanie nie krzyw się, wiesz że ich kocham ?aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!- na mojej twarzy cały czas był szeroki uśmiech.
- tsa wiem. Przestań, ciągle o nich mówisz, znów ma tak być?! Oni są ważniejsi odemnie?- powiedział wchodząc do łazienki i zatrzaskując drzwi mi przed nosem.
- no prosze Cię, rzadko zdarza się taka okazja.Mam możliwość poznania ich, nie każdy ma taką szanse, a Ty zawsze musisz mieć pretensje? Chcesz się dąsać to się dąsaj, ja nie mam zamiaru.- wyszłam szczęśliwa rozejrzeć się po korytarzu, stanęłam na balkonie w holu, z którego było widać dół czyli główny hol. Było tam chyba z 50 dziewczyn,które czekały na chłopaków. Z zaciekawieniem patrzyłam w dół licząc że zobacze któregoś z nich.
- co robisz?- zapytał jakiś gość z chrypką, stanął obok mnie ale nawet na niego nie spojrzałam, bałam się że przegapie gwiazdy.
- czekam aż do hotelu wejdzie 1D, jestem ich wielką fanką.- patrzyłam cały czas w dół.
-ahh też jestem wielkim fanem.- powiedział patrząc się na mnie,czułam jego wzrok na swoim ciele.
-doprawdy ?- byłam zdziwiona, nie wiedziałam że chłopaki też mogą ich lubić.
- no serio, nawet umiem tego Harry'ego autograf podrabiać.-pochwalił się.
- wow.- odpowiedziałam nie za bardzo zainteresowana rozmową z chłopakiem.
- Pokaże Ci- kątem oka zauważyłam że wziął kartkę i coś tam na niej mazał.- masz.-powiedział. Wzięłam kartkę od chłopaka, wciąż spoglądając na dół, na chwilkę odwróciłam wzrok by spojrzeć na wypociny nieznajomego.
-faktycznie, masz talent- oddałam kartkę mu, po chwili doszło do mnie kto stoi za mną. Moje ręce zaczęły się trząść.- Harry? Harry Styles?-odwróciłam się do niego.
- no nareszcie mnie poznałaś, napewno jesteś fanką?-zapytał zdziwiony faktem że nie poznałam jego głosu.
- tak napewno.- twoje serce zaczęło walić jak oszalałe.
Zaraz obok was pojawiła się Taylor.
-cześć skarbie- musnęła jego policzek.
- cześć,poznaj.. właściwie jak Ty masz na imie?- zapytał bez uśmiechu, chyba nie był szczęśliwy z Taylor.
-Jestem Em..- podałam dłoń chłopakowi licząc że ją uściśnie, ku mojemu zdziwieniu, pocałował ją.Czułam jak moje policzka zaczynają się robić czerwone. Z całej nie zręcznej sytuacji uratował mnie Damian, który stanął obok z pytającą miną.
-Damian.. to jest Harry z 1D- uśmiechnęłam się nie pewna reakcji Damiana- a to Taylor.
-cześć - podał rękę Harry'emu. Odetchnęłam z ulgą. Damian spojrzał na Taylor, zmierzył ją i uśmiechnął się- Panią też miło poznać. -Widać, że mojemu chłopakowi spodobała się odrazu Taylor.
- może pójdziemy na podwójną randkę?- wszyscy spojrzeliśmy pytająco na Taylor, przecież my się nie znaliśmy już miałam powiedzieć "nie dziękujemy, nie mamy czasu" kiedy z Damiana usst wyszło zdanie "to jest świetny pomysł."
Wszyscy poszliśmy do hotelowej restauracji. Po kolacji Damian zaproponował żebyśmy wszyscy udali się do naszego pokoju. Miałam już dość patrzenia na Taylor i na to jak mój chłopak zachwyca się nią.
- to ja może pójde po drinki do barku? Zaraz do was dołączę- powiedziałam chcąc chwile od nich odpocząć.
- pójde z nią.- oznajmił Harry.
Zeszliśmy na dół, usiedliśmy przy barku.
-twój chłopak chyba polubił moją dziewczynę.- powiedział Harry.
- chyba tak.-westchnęłam.
-przeszkadza Ci to?
- no trochę.. to miał być nasz wyjazd a przez cały wieczór na mnie nie spojrzał a tobie?.- moja mina wyglądała jak u snmutnego szczeniaczka.
- Mi nie, nie jesteśmy z Taylor naprawdę, to tylko taki kit na fanów, ja patrzyłem cały wieczór na Ciebie- uśmiechnął się słodko.
- naprawdę ?- odrazu na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
Rozmawialiśmy chyba z godzinę, zupełnie zapomnieliśmy że na górze czeka na nas Taylor i Damian.
z Harry'm rozmawiało mi się całkiem inaczej niż Damianem, nie patrzyłam teraz na niego jak gwiazdora w którym byłam zakochana. Zaimponował mi swoją osobowością, słuchał mnie a przecież nie musiał, miał bardzo pozytywne podejście do wielu spraw.
- ojejku.. ! Harry.. oni czekają na nas.- powiedziałam z przerażeniem wiedząc jaką awanture może zrobić Damian.
Szybko wbiegliśmy po schodach na góre. Wchodząc do pokoju, moje usta aż się otwarły.
Taylor całowała Damiana, jak widać mu to nie przeszkadzało. Do moich oczu napłynęły łzy, szybko się odwróciłam i chciałam wyjść, ale nie zauważyłam że za mną cały czas stoi Harry i wpadłam w jego ramiona, natychmiast mnie przytulił.
Damian oderwał się od ust Taylor, spojrzał na nas.
- jak mogłeś?- powiedział Styles, po czym wyprowadził płaczącą mnie z pokoju. - chodź pójdziemy do mnie. Tylko się nie przeraź. - nie wiedziałam co miało to znaczyć, ale nie miałam zamiaru pytać przed oczami miałam cały czas mojego chłopaka.
W jego pokoju było jak w dżungli. Louis z Zayn'em skakali po łóżku, Niall rozwalił całe jedzenie na stole i je jadł jak świnia. Liam leżał przed tv w slipach.
Przeszliśmy przez dżungle i weszliśmy do sypialni Harry'ego. Pocieszał mnie, leżeliśmy przytuleni do siebie, nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam w jego ramionach.
Swietny, wspanialy, cudowny pisz dziewczyno pisz juz sie doczekac nie moge na nastepny;***
OdpowiedzUsuń