piątek, 18 stycznia 2013

Harry i Miley


*oczami Miley*
Wszystko zaczęło się niewinnie. Przyjechał mój przyjaciel z Polski, poszłam się z nim spotkać. Sprawy zaszły za daleko, tak ucieszyliśmy się na swój widok, że pocałowaliśmy się. Szybko przerwałam pocałunek pamiętając o Harry'm, który czekał na mnie w domu.
Gdy wróciłam do domu do mojego chłopaka doszła już wiadomość o tym .
-wytłumaczę Ci to wszystko..- spojrzałam w oczy Harry'ego
- nie musisz.. nie rozumiem jak mogłaś...- odwrócił wzrok, byle nie patrzeć na mnie.
I tak zaczęła się nasza kłótnia. Padło wiele brzydkich słów, wiele sobie wypomnieliśmy.
Kłótnie zakończyło moje zdanie "A jak o Tobie piszą że bzykasz się z każdą panną jaką poznasz to Ci pretensji nie robię! "
Harry  podniósł rękę.. na mnie.. Nie wiem jak to się stało, nie wiem jak to wszystko mogło aż tak nas zniszczyć.

*oczami Harry'ego*
Spojrzałem na swoją rękę, która kilka sekund temu uderzyła moją dziewczynę, właśnie dotarło do mnie co zrobiłem. Spojrzałem na Miley, chciałem pogładzić policzek, który uderzyłem, ale z łzami w oczach odsunęła się. Bała się mnie.. Patrzyłem jak powoli odchodzi, zabrakło mi odwagi by ją zatrzymać.
Kiedy wyszła nie wiedziałem co mam zrobić, wziąłem z barku alkohol i chciałem ból w nim zatopić.

*oczami Miley*
Nie wiem jak to się stało.. Nie mam pojęcia dlaczego on tak postąpił, nie widzi jak bardzo go kocham i nie mogłabym go zdradzić? Czy to możliwe że był aż tak bardzo zaślepiony  zazdrością, że nie zauważył że zniszczył właśnie nasz związek, który budowaliśmy tak długo? Szłam przez park, rozmyślając o tym wszystkim. Wybaczyłabym mu to co zrobił, ale on nie chciał.. Nie chciał żebym została, nie próbował się tłumaczyć ani mnie zatrzymać.

*oczami Harry'ego*
Postanowiłem,że to wszystko naprawie.. Nie mogę jej stracić, ona była dla mnie całym światem. Jeszcze nie wiedziałem jak chce ją odzyskać, ale wsiadłem do samochodu by jej poszukać, miałem tylko nadzieje że nie poszła do swojego przyjaciela. Jestem pewien że bym już wtedy jej nie odzyskał, nastawiłby ją przeciwko mnie.
Jechałem powoli rozglądając się, czy gdzieś nie idzie. Pominęłem fakt, że jestem pijany. Przed oczami pojawiła się mi mgła, a po chwili białe światło i wtedy odleciałem.
W SZPITALU
Nie mogłem oczu otworzyć, byłem zbyt słaby. W mojej pamięci był tylko ten moment w którym straciłem Miley, i to było jedyne słowo które potrafiłem wypowiedzieć będąc w śpiączce "Miley". W sumie nie wiem czy byłem w śpiączce, lekarze biegali  nademną i się denerwowali, słyszałem wszystko i widziałem,choć oczu otworzyć nie mogłem. Obserwowałem tą sytuacje z boku. Jakbym stał obok i patrzył jak mój sobowtór umiera i w kółko woła "Miley, Miley, Miley"

*oczami Liam'a*
Stałem obok obserwowałem jak mój przyjaciel walczy o życie, najgorsze w tym wszystkim było to że nie byłem w stanie mu pomóc.
Lekarz poprosił mnie na korytarz,
- kim jest Miley?- zapytał mnie.
- to jego dziewczyna - odpowiedziałem, domyślając się czego lekarz chce.
- czasem obecność bliskiej osoby najbardziej pomaga..Ona powinna tu być.- spojrzał na mnie i poszedł do pielęgniarki, która miała dać Harry'emu jakiś lek.
Wyjąłem telefon z kieszeni by zadzwonić do Miley.
- halo?- usłyszałem.
-Miley.. Harry..-mój głos drżał.
- co z nim?
- jest w szpitalu, walczy o życie potrzebuje Cię, nie mam czasu tłumaczyć Ci tego.- podałem jej dokładny adres.

*oczami Miley*
Po telefonie, od Liam'a szybko biegłam do wskazanego przez niego szpitala. Po 15 min byłam na miejscu.
-Liam, co się stało?!- serce waliło mi jak oszalałe, oczy zalewały się łzami.
- wypadek miał, pijany był i wsiadł za kierownice, dalej nie wiem. Jest w ciężkim stanie.
Wbiegłam na sale, usiadłam obok Harry'ego, który powtarzał moje imię.
-jestem kochanie... nie zostawiaj mnie proszę...- płakałam,  złapałam jego ręke.

*oczami Harry'ego*
Usłyszałem jej głos, to jest to czego potrzebowałem. Byłem słaby, ale dość silny by odwzajemnić jej uścisk dłoni. Czując to natychmiast zawołała Liam'a.
- Liam! Liam! On uścisnął moją dłoń.
- to nie możliwe, jest zbyt słaby.- powiedział głupi niedowiarek.
Słysząc to chciałem mu udowodnić, że jestem silny że mogę walczyć dla Miley. Powoli otworzyłem oczy,  zobaczyłem ją,  płakała ale na jej twarzy pojawił się uśmiech.
-odpoczywaj kochanie..- powiedziała z czułością.
-alee..- powiedziałem z wielkim wysiłkiem.
-ale nie ważne,śpij.  - pogładziła mój policzek.
-nie zostawiaj mnie..- powiedziałem.
-nie zostawie, będę tutaj cały czas.- słysząc te słowa, spokojnie mogłem zamknąć oczy i zbierać siły by wynagrodzić jej całą krzywdę którą jej wyrządziłem.

1 komentarz: