sobota, 2 marca 2013

dreams come true - rozdział ósmy

- nie chce stąd wyjeżdżać.-spojrzałam na pustą przestrzeń, nie było już tam naszych namiotów, stoliku i palącego się ogniska.- będę za tym tęsknić. Nie chce wracać do Londynu, do tych wszystkich spraw.
-Ja też.- stanął za mną, objął mnie i położył podbródek na moim ramieniu.- wrócimy tutaj jeszcze w te wakacje, obiecuje.
- obiecujesz?- odchyliłam lekko głowę by spojrzeć na niego.
- obiecuje.- cmoknął mnie w policzek.
- na paluszek ?-wyciągnęłam paluszek w jego stronę.
- na paluszek. - uśmiechnął się.


Zayn otworzył drzwi od strony pasażera.
- pani wsiada.
- dobrze proszę pana. - zaśmiałam się i wsiadłam do auta. Po 30 sekundach Malik siedział już obok mnie i odjeżdżał.
- chce Cię jeszcze w jedno miejsce zabrać.
- w jakie ?- zdziwiłam się.
- zobaczysz.- uśmiechnął się.
Patrzyłam jak jedziemy i mijamy drzewa, jak każda kropla deszczu spływa po mojej szybie. Teraz wracałam do Londynu i koniec mojej bajki. Czeka mnie spotkanie z Jake'iem, nie wiem jak mam mu to wszystko wyjaśnić, nie wiem czy będę potrafiła spojrzeć mu w oczy, uczucia od tak nie gasną, nie chce go zranić, nie chce zranić siebie. Zayn zauroczył mnie w tak głupi i banalny sposób ale udało mu się. Poczułam się wyjątkowa, kiedy spotkaliśmy się spojrzeniami a on patrzył sekundę dłużej niż ja.Warto było go spotkać, żeby dowiedzieć się że istnieją takie oczy jak jego.
- Agnieszka? Słuchasz mnie ?-wyrwał mnie z rozmyślań.
- tak.-przytaknęłam, chociaż nie wiedziałam o czym mówi.
- to o czym mówiłem ?-zerkał na mnie kątem oka.
- emm oo.. no dobra nie słuchałam, przepraszam. Zamyśliłam się. Możesz powtórzyć?- delikatnie się do niego uśmiechnęłam.
 - nie ważne.o czym rozmyślałaś?
-o wszystkim i o niczym. Daleko jeszcze?- próbowałam zmienić temat.
- nie, już dojeżdżamy. -wjechaliśmy na podjazd jakiegoś wielkiego starego domu. Dookoła było mnóstwo wolnej przestrzeni.
- gdzie my jesteśmy ?- zapytałam wysiadając.- ładnie tutaj.
- chce kupić ten dom.- pokazał palcem na wielki stary dom.- i to wszystko dookoła.
- po co? Przecież Ty masz dom, i to bardzo ładny, wielki.
- chce to wyremontować i otworzyć dom dziecka. - podeszliśmy bliżej.- tutaj zrobie plac zabaw, a tam.-pokazał palcem.- boisko.
- to niesamowite. Jesteś niesamowity, masz wielkie serce.- uśmiechnęłam się.
- chcesz wejść do środka?- spojrzał na mnie.
- a możemy?
- tutaj nie mieszka nikt od kilku nastu lat.- złapał mnie za rękę i pociągnął w kierunku drzwi.
- ale jesteś pewien? - zwątpiłam.
- tak, nie ufasz mi?- otworzył drzwi i weszliśmy do środka.
-ufam ufam..- powiedziałam do siebie i zaczęłam się rozglądać po pomieszczeniach.- jejku on jest jeszcze większy niż się wydaje. Jest ogromny.
- wiem, dlatego myślę że to będzie dobre miejsce na dom dziecka, ale przyda się tu porządny remont, który sam z chłopakami zrobię.- uśmiechnął się widząc mój zachwyt.
- sami chcecie remontować tak wielki dom? No to będę musiała Wam pomóc, bo sobie rady nie dacie.- podeszłam do niego, Malik mnie objął i przyciągnął do siebie.
- liczyłem że to zaproponujesz.- musnął moje wargi.- będziemy spędzać razem czas.
Patrzyłam w jego czekoladowe tęczówki, ciężko było oderwać się od nich.
- to co wracamy?- złapał mnie za rękę i zmierzaliśmy w kierunku samochodu. Szłam patrząc na ten wielki dom, wyobraziłam sobie jak pięknie będzie wyglądał wyremontowany.
Droga do domu minęła zbyt szybko.
- to do zobaczenia.- uśmiechnęłam się i pocałowałam Malika.- zadzwonie wieczorem.
- dobrze.-wyciągnął moje bagaże z samochodu.- będzie mi ciężko teraz kiedy nie będę miał Ciebie blisko siebie.
- dasz radę.- uśmiechnęłam się i pocałowałam jego policzek.- pa.
Weszłam do domu w idealnym humorze.
- musimy porozmawiać..- zaczęła mama z poważną miną.
- słucham ?- uśmiechałam się cały czas.
- Jake.. jest w szpitalu.. miał wypadek.
- co?!- uśmiech spadł mi z twarzy.- jak to się stało?
- To moja wina.- mama zaczęła płakać.
- nie prawda, co się stało?- przytuliłam ją.
- powiedziałam mu gdzie jesteś i on chciał do Ciebie jechać, ale..ciężarówka wjechała w jego samochód.
-jade tam.- pobiegłam szybko na górę wziąść szybki prysznic, bo po biwaku nie wyglądałam najlepiej i przebrałam się klik.
Po 40 minutach byłam już w szpitalu.
-przepraszam na jakiej sali leży Jake Fobes ?-zapytałam przechodzącej pielęgniarki.
- sala nr. 556
- dziękuje.- szybko wbiegłam na sale. Jake leżał w białej pościeli.
-Jake..- podeszłam bliżej i złapałam jego dłoń.
_________________________________________________________________________
3 kom=następna część
proszę komentujcie, zależy mi na waszej opinii.

7 komentarzy:

  1. oooo kurde takiego zwrotu akcji sie nie spodziewałam wow!Ale Aga nie może być z Jake'm tylko dlatego ze jest w szpitalu oooo matko czekam z niecierpliwoscia na ciąg dalszy!! Pisz dalej bo sie doczekac nie moge :*

    OdpowiedzUsuń
  2. tego to sie nie spodziewałam:)pisz dalej czekam:D

    OdpowiedzUsuń
  3. wow interesujaco sie zapowiada Jake w szpitalu? a niech leży byle tyko Zayna wybierze ♥Świetnie piszesz czekam na następny:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Biedny Jake :( Ale pisz dalej, pisz. Czekam xx -em

    OdpowiedzUsuń
  5. jejuu *-* przeczytałam całość i poprostu awwww <3 czekam na kolejną część *-* @daanceee

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo ale superr... Ale mnie zaskoczyłaś taki zwrot akcji: Jake w szpitaluu... Ale Aga nie może wybrać go tylko dlatego,że miał wypadek i tam trafił :/ Niech będzie z Zaynem :D I jescze ten dom dziecka ooo... :** Kocham to opowiadanko i czekam na dalsze części !!! :D
    K.

    OdpowiedzUsuń
  7. ooOo ;D Rozdzial meeega ! ;) Czekam na next ;*

    OdpowiedzUsuń